- Dla klienta energia przestaje być prostą usługą, za którą się po prostu regularnie płaci. Coraz częściej to usługa, którą trzeba też zrozumieć. Jeśli firma potrafi wszystko jasno i spokojnie wytłumaczyć, buduje zaufanie. Jeśli nie, nawet poprawna formalnie usługa może zostać oceniona jako nieprzyjazna i nieczytelna – mówi Paweł Adamus, Dyrektor Operacyjny Arteria CX.
- Na pierwszej linii kontaktu bardzo szybko widać, z czym klienci naprawdę mają problem. Często nie chodzi o samą usługę, tylko o brak jasności: rachunek jest niezrozumiały, proces reklamacyjny zbyt skomplikowany, a klient nie wie, co powinien zrobić dalej. Dobrze zorganizowane contact center nie tylko odpowiada na pytania, ale pomaga firmie zobaczyć, gdzie powstają te tarcia i jak je ograniczyć, zanim przełożą się na kolejne fale kontaktów i eskalacji – mówi Dominik Kościański, Dyrektor Operacyjny Arteria CX.Jednym z głównych problemów organizacyjnych firm energetycznych jest silosowa struktura działów: kiedy komunikacja trafia do klientów, zanim contact center zostanie poinformowane o jej treści, pierwsza linia zostaje zalana pytaniami, na które nie ma jeszcze odpowiedzi. Podobnie działa brak narzędzi po stronie konsultantów – jeśli nie mogą przyznać rekompensaty czy samodzielnie rozwiązać sprawy przy pierwszym kontakcie, klient musi dzwonić ponownie, co generuje kolejny koszt i obniża satysfakcję. Powolne podejmowanie decyzji i brak koordynacji między windykacją, rozliczeniami i marketingiem to najczęstsze źródła tzw. niepotrzebnych kontaktów, czyli takich, których dałoby się uniknąć. Taki model partnerstwa, w którym contact center współkształtuje procesy zamiast tylko je realizować, Arteria zbudowała m.in. wspólnie z firmą Polenergia.
- Dziś outsourcing w energetyce nie powinien być rozumiany wyłącznie jako prosty model kosztowy. Dla wielu firm to przede wszystkim sposób na zyskanie większej elastyczności i lepsze dopasowanie zasobów do realnego ruchu klientów. A gdy rynek staje się bardziej konkurencyjny, dobra obsługa przestaje być zapleczem. Zaczyna być kluczowa dla utrzymania klienta – mówi Paweł Adamus.Korzyści są wymierne nawet dla mniejszych podmiotów. Firma zatrudniająca dwóch pracowników do obsługi procesów ponosi stały koszt ok. 336 roboczogodzin miesięcznie – niezależnie od wolumenu. Rzeczywisty czas realizacji tych procesów to często 250 godzin – pozostałe 86 godzin to bufor na absencje i urlopy. W modelu outsourcingowym faktura wystawiana jest za faktycznie zrealizowane procesy – koszt staje się zmienny. Średnia oszczędność osiągana przez Arterię to ok. 30 proc., nawet w projektach niewielkiej skali. Obawy przed wdrożeniem są zrozumiałe: trzeba opisać procesy, udostępnić systemy, określić KPI. Jest to jednorazowy wysiłek – i w dodatku taki, przy którym partner operacyjny, taki jak Arteria, może aktywnie pomóc. Na rynku energii można dziś wygrać nie tylko ceną. Przewagę buduje też to, czy firma potrafi przełożyć złożoną usługę na prosty język i sprawnie przeprowadzić klienta przez problem. Każda firma energetyczna powinna dziś zadać sobie pytanie: czy potrafimy udzielić klientowi wystarczających informacji, zanim ten odłoży słuchawkę z poczuciem, że i tak nic nie wyjaśnił? To właśnie dlatego obsługa klienta staje się w energetyce częścią samego produktu.